Grupa Eko-Tur Instytut Kształceni Eko-Tur Doradztwo Prawne Eko-Tur Baza Nauczycieli Edurada PrimoPsyche
powrót

Jesteś tutaj: Strona główna \ Biblioteka pedagogiczna \ Wsiąść do pociągu (nie byle jakiego)

Wsiąść do pociągu (nie byle jakiego)

08:56 11-01-2018

Dla kogo: Rodzice

Kategoria: Wychowanie , Recenzje

Po świętach wprawdzie, ale przed feriami, podpowiadamy w co się bawić, jeśli pogoda nie dopisze albo po prostu nie mamy ochoty wychodzić… Niech żyją gry!

Już w poprzednich latach pisałam o tym, że naszym sposobem na rodzinną rozrywkę są gry: planszowe, stolikowe, karciane. Rok temu polecałam Państwu nasz nabytek 7 cudów świata, w tym roku zaś chcę napisać o cyklu gier „Wsiąść do pociągu” oraz – dodatkowo – o prostej, taniej i fascynującej karciance, którą polecili nam tuż po świętach przyjaciele. Oby pogoda w czasie ferii zachęcała do zimowych spacerów – ale po nich można wszak usiąść z gorącym kakao i … pograć!

Do rzeczy zatem. Grę „Wsiąść do pociągu” (tytuł oryginalny „Ticket to ride”) firmy Rebel znaleźliśmy pod choinką rok temu. Aniołek (który przynosi prezenty w naszej rodzinie) zainspirował się entuzjastycznymi opiniami naszych przyjaciół i ich zdjęciami na Facebooku – skoro dorośli, sympatyczni ludzie aż tak się emocjonują, to nie może być błąd. I faktycznie – gra okazała się strzałem w dziesiątkę.

Maksymalnie pięciu graczy zasiada przed mapą Europy z zapasem kolorowych wagonów i zadaniem do wykonania: stworzenia połączeń kolejowych pomiędzy określonymi miastami. Zadania te są losowane: jedno połączenie jest bardzo długie, „transeuropejskie”, pozostałe krótsze. Za zbudowanie każdego odcinka trasy otrzymuje się punkty, za zrealizowanie zadania – jeszcze więcej punktów. Wygrywa osoba, która zbierze ich najwięcej. Wydaje się proste – rzecz w tym, że wszyscy gracze pracują na tej samej mapie, czasem wchodzą sobie w drogę, czasem zmuszają do szukania tras alternatywnych, czasem uniemożliwiają realizację połączeń. Tradycyjnie – im więcej graczy, tym większe emocje. Tradycyjnie przy plaszy ujawniają się cechy charakteru graczy: niektórzy grają zachowawczo, inni podejmują ryzyko, jeszcze inni skupiają się na udaremnianiu wysiłków przeciwników. Gra wymaga skupienia, planowania i budowania strategii.

Napisałam o cyklu gier, ponieważ „Wsiąść do pociągu” ma wiele odsłon. W zeszłym roku dostaliśmy Europę, w tym – rozszerzenie pod tytułem „Zjednoczone Królestwo”, gdzie siecią połączeń pokrywa się Wielką Brytanię, a zasady są o wiele bardziej skomplikowane. Dostępna jest również samodzielna gra „Wsiąść do pociągu: USA” oraz rozszerzenia obejmujące inne kraje europejskie, jak również Indie.

Ponieważ najmłodszy członek naszej rodziny ma dopiero pięć lat, w związku z czym udział w rodzinnych rozgrywkach był dla niego utrudniony i zazwyczaj ograniczała się do układania pociągów na planszy, w tym roku zainwestowaliśmy również we „Wsiąść do pociągu: Pierwsza podróż”. Uproszczona wersja gry ma łatwiejsze zasady, jest bardziej graficzna (miasta europejskie przedstawione są również symbolami< łatwymi do odczytania dla pięciolatka), ale zachowuje wszystkie zalety oryginału: trzyma w napięciu, zmusza do planowania, a przy okazji, nienachalnie, uczy geografii. Nasz najmłodszy już orientuje się w kierunkach świata (można uzyskać dodatkową premię za zbudowanie trasy wschód-zachód lub północ-południe) oraz lokalizacji najważniejszych stolic europejskich. Oraz – z bólem – uczy się przegrywać i gratulować zwycięstwa starszym braciom. Wkrótce pewnie będzie mógł wyruszyć z nami w dorosłą podróż koleją.

Bardzo polecam „Wsiąść do pociągu” dorosłym i dzieciom, niezależnie od płci. Wciąga, ekscytuje, uczy i bawi. A rozgrywka nie trwa bardzo długo – myślę, że do 60 minut. Akurat na feryjne popołudnie…

A w bonusie polecam Państwu niepozorną grę karcianą o niepozornej nazwie „The Game”. Nie sądziłam, że porwie mnie gra wiążąca się z operowaniem liczbami, a jednak naprawdę ją lubię. Zasady są proste: Talia kart od 2 do 98, cztery „kupki”: dwie idące od 1 w górę, dwie idące od 100 w dół. Pięciu graczy otrzymuje po 6 kart, odkłada ja na „kupki” i dobiera. Chodzi o to, aby pozbyć się całej talii – nie jako jeden gracz, ale jako zespół. Nie jest to gra rywalizacyjna, wręcz przeciwnie, wymaga ścisłej współpracy graczy. Karty trzeba odkładać po kolei, jeśli więc na kupke idąca w górę położę kartę bardzo wysoką, pozostali nie pozbędą się niższych i wszyscy przegramy… można to jednak odwrócić kładąc kartę o 10 niższą. Tłumaczenie zasad wydaje się skomplikowane, dość szybko „łapie się” je jednak grając. Gra jest szybka i emocjonująca, wymaga skupienia i myślenia. Wspaniałe jest to, że można ją właściwie zrobić samemu w domu… a jeśli kupić, to za małe pieniądze. Jest mała, można ją wszędzie ze sobą zabrać i grać na przykład podczas podróży. Wreszcie pozwala na grę w grupie, ale również samodzielnie. Doskonała zabawa!

Życzę miłych rozgrywek!

 

Karolina Isio-Kurpińska

Zapraszamy do dyskusji na temat artykułu na naszym facebooku


Dodaj komentarz

Nie możesz pisać komentarzy zanim się nie zalogujesz.. Logowanie tutaj.

Komentarze

Nikt nie skomentował jeszcze tej strony

Subskrybuj komentarze przez RSS na tej stronie | RSS dla wszystkich komentarzy

Zadaj pytanie

x

Zapisz się na newsletter

x